ja Ci radzę - rób, jak uważasz !

czyli o "fajnym" rodzicielstwie

przeczytałam dziś rano artykuł Krzysztofa Majaka z NaTemat o "fajnym modelu wychowawczym" - Lepiej niech pali i pije w domu, niż eksperymentuje z kolegami. "Fajny model wychowawczy", czyli o tym, jak to lepiej i "fajniej" zapalić pierwszego papierosa z rodzicami w domu, niż z przypadkowymi kolegami chowając się za winklem. wszystko na przykładzie Roberta Gawlińskiego i Jego żony Moniki. a konkretnie na podstawie wypowiedzi ich 22letniego syna - Beniamina.



przykład nr 1

tak się składa, że znam Gawlińskich i jakiś czas temu bywałam w ich domu …
i przysięgam, ale chyba nigdy wcześniej (i nigdy później) nie widziałam równie dobrze wychowanych nastoletnich chłopców: kulturalnych, szarmanckich, miłych, czarujących, ciekawych, rozumiejących. słowem: chapeau bas Gawlińscy!

oczywiście nie wiem co z chłopców wyrosło (wyrośnie), ani co się działo za zamkniętymi drzwiami, ale śmiem przypuszczać, że w niektórych rock'roll-owych rodzinach wiele tematów jest oswojonych i ujarzmionych (co skutkuje np. pozytywnymi relacjami na linii dziecko- rodzic i wzajemnym zaufaniem…) niż w rodzinach tylko z pozoru poukładanych i "normalnych"…


przykład nr 2

a skoro już o zaufaniu mowa: moja Mama (a daleko Jej do rock'rolla!, sorry Mamuś ;) ) jak byłam nastolatką położyła przede mną na stole paczkę papierosów i powiedziała, że jeśli kiedykolwiek zechcę palić, to lepiej, żebym robiła to w domu, lepiej, niż żebym się ukrywała, że przecież pamiętam, że nie warto kłamać, że to trochę poniżające chować się za winklem itd. itp.
i że jak będę potrzebowała na papierosy, to też lepiej powiedzieć niż kombinować…

Moja Mama ufała w moją mądrość (?) i w to, jak mnie wychowała. i to nie tylko w kwestii papierosów, ale również we wszystkich podobnych "delikatnych" materiach…
efekt?

w życiu nie wypaliłam jednego papierosa!

nie miało to sensu. nie był to w żadnym przypadku owoc zakazany, więc nie dość, że nie pociągał to jeszcze śmierdział…

nie miałam się przed czym buntować, bo byłam kochana i w pełni akceptowana

przykład 3

Wigilia.
- Synu, no, napij się trochę, spróbuj, to ci nie zaszkodzi…
Wigilia następnego roku.
- Synu, to, co, napijemy się?
zwykły wieczór
- ze mną się nie napijesz?
inny wieczór:
- lepiej, żeby pił ze mną, a nie tam…
jeszcze inny:
- Synku, prosze nie pij …

epilog
Ojciec - pijak. Syn - alkoholik.


Krzysztof Majak pisząc w NaTemat zauważył, że "każdy (rodzic) ma swoje metody" na dobre relacje z dzieckiem. Cytowany przez niego ekspert mówi: "trzeba mieć taki kontakt z dzieciakiem , żeby nie chciał lub nie musiał sięgać po używki. (…) stanowisko rodzica powinno być stanowcze - nie (pij)!"
wszystko niby ok. ale całość w jakimś pejoratywnym odcieniu…
że niby ktoś sili się na bycie "fajnym" zamiast być mądrym…
że mądry rodzic (czyt. z twardą ręką i zasadami) jest lepszy niż fajny (który na wszystko pozwala)

a ja myślę, że wszystko jest dla ludzi. tyle, że może nie wszystkich
i że dobrze, by to rodzice byli ekspertami od swoich dzieci,
zatem publiczne ocenianie i podważanie kompetencji rodzicielskich Gawlińskich
czy/lub sąsiadów, bo "coś" o nich wiemy jest … mało eleganckie.

poza tym: poczekamy - zobaczymy …

bo życie lubi płatać nam figle i wystawiać i nas na próby
Trwa ładowanie komentarzy...